Zakłady Rzemieslnicze


PRACOWNIA OBUWIA „STANISŁAW HISZPAŃSKI”


 
 
Pracownia Obuwia „Stanisław Hiszpański” ul. Krakowskie Przedmieście 7
 
W 1838 r. Stanisław Eugeniusz Hiszpański (1815-1890) otworzył zakład szewski przy ul. Długiej, następnie przeniósł go w dogodniejsze miejsce – na ul. Bielańską 6, skąd z kolei przeprowadził się na ul. Erywańską (obecnie ul. Kredytowa), nim znalazł się na warszawskim Trakcie Królewskim przy Krakowskim Przedmieściu 7, w części lokalu zajmowanego przez cenioną po wojnie księgarnię akademicką im. Bolesława Prusa, vis a’ vis Uniwersytetu Warszawskiego.


Pierwszy z dynastii sławnych warszawskich szewców, jak głosi rodzinna legenda, był ponoć synem namiestnika carskiego – wielkiego księcia Konstantego i Heleny ks. Lubomirskiej. Dla zatarcia śladów niechlubnego zdarzenia i zaprzeczeniu plotkom nadano mu wymyślone nazwisko i zmieniono nawet datę urodzenia o 5 lat. Z czasem został starszym Zgromadzenia Szewców w Warszawie i dużego formatu działaczem politycznym popularnym w stolicy, był nawet współzałożycielem Towarzystwa Pomocy Naukowej.


Pracownia Hiszpańskiego początkowo wykonywała wszystkie rodzaje obuwia, od luksusowego po zwyczajne, codzienne. Dopiero z czasem wyspecjalizowała się w butach oficerskich (tzw. oficerkach), butach do konnej jazdy, zarówno męskich jak i damskich, lakierkach i pantofelkach balowych. Każda para była swoistym dziełem sztuki. Buty „od Hiszpańskiego” słynęły z tego, że można w nich było przejść 2 tys. kilometrów. Wysyłano je do całej Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk, nie trafiły ponoć nigdy do Australii.
Stanisław Hiszpański, nazywany w rodzinie pierwszym, ponieważ po współczesność ma następców noszących to samo imię, brał czynny udział w życiu politycznym i społecznym. W 1863 r. był członkiem rządu narodowego. Kiedy – podczas jednej z patriotycznych demonstracji na ulicach Warszawy – wojska rosyjskie zabiły pięć osób, wybrał się z przedstawicielami władz miasta do namiestnika carskiego. Gdy ten tłumaczył, że nie jest winien zaistniałej tragedii, Stanisław Hiszpański odparł: „Wasza wysokość, jest Pan całkowicie odpowiedzialny za swojego generała. Gdyby mój czeladnik popsuł but, wszyscy mówiliby, że to Hiszpański jest partaczem. I mieliby rację”. Za te śmiałe słowa został skazany na roczny pobyt na Syberii.


Stanisław Hiszpański II (ur. 1844) był całkowitym przeciwieństwem swego ojca. Hulaka i utracjusz, przysporzył rodzinie wiele kłopotów. Niesłusznie podejrzewając swoją żonę o romans z lekarzem domowym, dr. Aleksym Kurcyuszem, tak bardzo był o nią zazdrosny, że w afekcie go zastrzelił. Po tym incydencie Warszawa huczała od plotek, a firma straciła licznych klientów. Dopiero jego syn, Stanisław Hiszpański III, dźwignął firmę. Niezwykle ambitny, nie chcąc od ojca pieniędzy na edukację, wyruszył pieszo do Francji. Mieszkał po dworach, w związku z czym brano go za szlachcica obieżyświata. We Francji zawarł wiele znajomości, m.in.. z Marią i Piotrem Curie. Na jednej ze wspólnie odbytych z nimi wycieczek rowerowych poznał swoją przyszłą żonę. Do Warszawy wrócił po ukończeniu Wydziału Prawa na paryskiej Sorbonie. Przejął wtedy ojcowski zakład i spłaciwszy długi ojca, doprowadził firmę do ponownego rozkwitu. Obuwie wykonywał wyłącznie ze skór sprowadzanych z zagranicy, stosował najlepszej jakości produkty, w efekcie zakład wytwarzał rocznie 1500 par obuwia, co przy produkcji wyłącznie ręcznej było ilością znaczącą.
W latach 1921-1923 we wsi Emów, nad rzeką Mienią, koło Wiązowny postawił willę „Mądralin”, z zamiarem przekazania jej na rzecz Kasy im. Mianowskiego. Projektantem willi był wybitny warszawski architekt Jan Koszczyc-Witkiewicz. Dziś „Mądralin” otacza ponad 17-hektarowy park leśny, w którym stoją cztery budynki w stylu dworkowym, pozostające w administracji PAN.


Przez całe dwudziestolecie międzywojenne u Hiszpańskiego zamawiali buty możni tego świata. Wśród krajowych klientów byli m.in.: premier Sławoj-Składkowski, artyści – Kossak i Kiepura, prof. Aszkenazy, Janusz ks. Radziwiłł, dyplomaci polscy i akredytowani w Warszawie, sportowcy ze Zbyszko Cyganiewiczem na czele, którego kopyto buta miało wielkość małej kolebki. Gros zamówień pochodziło jednak od oficerów: buty z cholewami od Hiszpańskiego nosili generałowie i oficerowie całej Europy i nie tylko. Zamawiali je marszałek Gustaw von Mannerheim, pierwszy prezydent wolnej Finlandii (wcześniej prezes Warszawskiego Towarzystwa Myśliwskiego); gen. Carton de Viatra i inni, francuscy, włoscy i niemieccy oficerowie. Ekipy jeźdźców wojskowych, które zjeżdżały do Warszawy, również obstalowywały sobie buty u Hiszpańskiego. A były one nie tanie, kosztowały przed wojną 135 zł, norweskie mokasyny – 90 zł, a zwykłe półbuty – 70 zł. Stanisław Hiszpański III zginął we wrześniu 1939 r., odmówiwszy zejścia do schronu. Po śmierci męża, przez lata okupacji, firmę powadziła firmę – Zofia Hiszpańska, z domu Kraków, wnuczka Pauliny Krakowowej, znanej pedagog.


U schyłku lat dwudziestych firma zyskała zaplecze urządzone w willi Stanisława Hiszpańskiego III przy ul. Narbutta. Poza eleganckim apartamentem pryncypała, jak nazywano zwykle szefa, znalazły się tam nowocześnie wyposażone warsztaty szewskie z łazienkami z prysznicami, kuchnią i stołówką. Zarówno te pomieszczenia, jak i sklep wzorcowy na Krakowskim Przedmieściu, spłonęły podczas Powstania Warszawskiego.
Kolejny Hiszpański – Stanisław IV(1904-1975) nie reaktywował rodzinnej firmy. Ukończył architekturę, ale zajął się ukochaną przez siebie dziedziną sztuki – malarstwem. Nie wiadomo, czy by się firma utrzymała w czasach, kiedy nacjonalizacji podlegał cały niemal sektor prywatny.