Zakłady Rzemieslnicze

 

PRZEDSIĘBIORSTWO WYDOBYCIA ŻWIRU I PIASKU "B. MATRASZEK"

 
 
 
 
Przedsiębiorstwo Wydobycia Żwiru i Piasku „B. Matraszek” ul. Solec 53
 
Przedsiębiorstwo powstało z końcem 1918 r., początkowo jako skromny warsztat wydobycia piasku i żwiru. Jego założycielem był retman Bolesław Matraszek (1884-1948), w drugim pokoleniu mieszkaniec warszawskiego Powiśla. Patent na retmana, czyli starszego flisaka, odpowiedzialnego za stan i transport tratew, zdobył na Wiśle u starych retmanów.


W tym czasie, zarówno wydobycie piasku, jak i żwiru z dna Wisły, wiązało się z pewnym uświęconym tradycją rytuałem. Piasek pozyskiwano w zasadzie w różnych miejscach, szczególnie z tzw. łach, tworzących się po wiosennych wylewach, zmianach nurtu rzeki lub spadku poziomu wody. Przewożono go następnie specjalnymi płaskimi łodziami (zwanymi batami) do portu lub umówionego miejsca wyładunku. Sypano go szuflami lipowymi, z dziurkami do odsączania wody. Wyrzucenie kopki pisaku dawało zarobek rzędu 5 zł, ale już za przerzucenie go wyżej, na tzw. warsztat – płacono 3 zł i wynajmowały się do tego zajęcia najczęściej kobiety. Na łodzi przystosowanej do przewozu piasku sypano nie więcej niż 3 kopki piasku, które zatapiały łódź tak, iż jej burty sterczały na wysokość zaledwie 8 cm nad lustrem wody.


Żwir wydobywano z dna Wisły przy pomocy tzw. szyp, czyli metalowych łopat z dziurkami lub tzw. kosiorów – naczyń przypominających kubeł, wykonanych z drucianej siatki. Największe żwirowisko na Wiśle znajdowało się na wysokości Góry Kalwarii, w pobliżu mostu kolejowego. Przewożono go potem krypami, płaskimi łodziami posiadającymi własną sterownię, zaopatrzonymi w żagiel, z uwagi na niezbyt powszechne używanie motorowych łodzi holowniczych.


W 1922 r. Bolesław Matraszek zamówił sobie pływający dom mieszkalny, składający się z salonu o 2 oknach, sypialni, obszernej kuchni i łazienki. Zbudowany na tratwie z bali łączonych na zrąb bez gwoździ, miał podwójne ściany z potężnych, grubych i szerokich desek, ocieplone w środku wysuszonym mchem, co zapewniało wnętrzu utrzymywanie stałej temperatury, eliminując wilgoć. Cumował zwykle w Porcie Czerniakowskim lub dowolnym miejscu wybranym przez rodzinę. Na zimę właściciel przenosił się do mieszkania we własnej kamienicy przy ul. Solec 53, gdzie mieściły się też biura firmy, a na podwórzu składy, stajnie dla 24 koni, wozownia na 7 platform dwukonnych i 10 jednokonnych oraz garaż mieszczący 4 samochody ciężarowe. Tabor pływający Matraszka składał się z 10 łodzi do przewozu i pozyskiwania piasku ( bat), 8 do żwiru (tzw. kryp) oraz parostatku holowniczego „Mazurek”.


Do wybuchu wojny firma uczestniczyła w budowie następujących gmachów i kościołów: kościoła św. Floriana na Pradze, BGK, gmachu KKO przy Świętokrzyskiej i innych z perspektywy czasu nie zidentyfikowanych, większych i mniejszych budów rządowych i prywatnych. Bolesław Matraszek był jedynym dostawcą specjalnego piasku drobnoziarnistego dla Mennicy Państwowej, która przy pomocy tego piasku czyściła mechanicznie srebrne monety. Nie mogły być one porysowane, dlatego wymagano specjalnego delikatnego piasku.
We wrześniu 1939 r. firma doznała poważnych strat – w pobliżu Stacji Filtrów na Wiśle został zbombardowany holownik „Mazurek”, którego wrak długo później sterczał w wodzie. Odtąd cały sprzęt pływał na żaglach lub przy pomocy wioseł.


W nocy z 22 na 23 września 1944 r. na Przyczółku Czerniakowskim, w pobliżu domu Matraszków, trwały najcięższe walki. Toczyli je powstańcy baonu Zośka, dowodzeni przez kpt. Jerzego (Ryszard Białous) i żołnierze batalionu 3.DP LWP mjr Latyszonka, 1. Armia Ludowego WP zaprzestała prób forsowania Wisły. Na gruzach zniszczonego domu Bolesława Matraszka przy ul. Solec zachowała się żeliwna płaskorzeźba Chrystusa znad bramy, którą wnuk oprawił na desce i przykręcił do niej mosiężny szyldzik z napisem: Reduta Solec 53, dla upamiętnienia walk jakie tutaj miały miejsce w 1944 r.


Po śmierci męża, przez parę miesięcy do upaństwowienia, przedsiębiorstwo prowadziła wdowa – Stefania z Mazurków Matraszkowa (1884-1974), która wyszła powtórnie za mąż za Adama Bilakowskiego, starszego mechanika statku Żeglugi Rzecznej „Traugutt”. Ani syn Czesław Matraszek – inżynier PZL LOT, budowniczy m.in. mostu w Rykach; ani córka Wanda, zamężna z prawnikiem Ryszardem Wierciochem, nie mieli okazji prowadzenia ojcowskiego biznesu.